Podwójne gry, Richard Mason

podwójne gry

Richard Mason jest angielskim pisarzem urodzonym w RPA, to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Do zapoznania się z książką Podwójne gry zachęciła mnie okładka, a konkretniej zaintrygował opis widniejący na niej, z którego wynika że facet zabija swoją żonę. Gdybym miała przed sobą kryminał, nie byłabym zaskoczona, jednak wiedziałam że książka nie należy do tego gatunku. Mroczna okładka również sugerowała niełatwy temat – wzburzone morze w nocy, a w tle opuszczone zamczysko. To wszystko pasuje raczej do horroru, nie literatury pięknej do której zakwalifikowano powieść Masona. Postanowiłam jednak zaryzykować i przekonać się jaka jest prawda.

Już na wstępie, z pierwszych zdań książki dowiadujemy się, że bohater, siedemdziesięcioletni James zabił swoją żonę. Dzień po tym incydencie cofa się pamięcią o czterdzieści lat i opowiada co doprowadziło do tego okrutnego czynu. Opisuje swoje życie i wydarzenia, które miały większy, bądź mniejszy wpływ na to co zrobił. Nie będę zdradzać szczegółów, zdradzę tylko że mamy tu niespełnioną miłość, zdradę, nienawiść, geja i morderstwo, w sumie nie jedno. Intrygę i tajemnicę.

Muszę przyznać, że bardzo zaskoczyła mnie ta niepozorna książeczka. Autor miał ciekawy pomysł na fabułę i przedstawił ją w fantastyczny sposób. Styl jest prosty, a język humorystyczny, przez co łatwy w odbiorze. O skomplikowanych i trudnych sprawach pisze na wesoło, przez to traktujemy je z przymrużeniem oka, jak kawał czy zabawę. I chyba o to właśnie mu chodziło. Książka bardzo wciąga już od pierwszej strony, a jednocześnie szokuje. Parę razy złapałam się na tym, że musiałam się zatrzymywać i zastanawiać czy na pewno w książce napisane jest to, co właśnie przeczytałam, takie było nieprawdopodobne. Napięcie rosło z jednej strony, na kolejną, trzymając w niepewności. Rozwiązanie poznajemy dopiero na ostatniej, przez co powieść chłonie się bardzo szybko, chcąc poznać zakończenie tej zagmatwanej historii. Miałam mieszane odczucia co do głównego bohatera, gdyż momentami był zabawny, potem wywoływał moje współczucie, a jeszcze za chwilę strasznie mnie irytował, ale mimo wszystko czas z nim spędzony zaliczam do udanych.

To śmieszna, a jednocześnie dramatyczna opowieść o kłamstwie, tajemnicach z przeszłości, trudnościach w podejmowaniu decyzji i nieumiejętności odróżniania dobra od zła. Uświadamia, że czasem nie zwracamy uwagi na szczegóły, drobne rzeczy, bo wydają nam się nieistotne, błahe, niewarte naszej uwagi, a w przyszłości mogą odegrać ogromną rolę w naszym życiu.