Dziedzictwo, Nina Bell

dziedzictwo

Nazwisko Niny Bell było mi dotąd obce, nie miałam okazji zapoznać się z jej twórczością. Do przeczytania Dziedzictwa jej autorstwa skłoniły mnie pozytywne opinie na jej temat i okładka. Kobieta siedząca samotnie na brzegu jeziora, zamyślona i patrząca przed siebie skojarzyła mi się z jakąś tajemnicą i skrywanymi sekretami. A to tematy, po które sięgam najczęściej i lubię najbardziej.

Poznajemy trzy siostry. Najstarsza Felicity jest korespondentką wojenną, niespokojnym duchem. W młodości zrywa kontakty z ojcem i wyjeżdża z kraju. Średnia Helena, jest skupioną wyłącznie na sobie aktorką, prowadzi perfekcyjne życie, ale tylko na pokaz. Najmłodsza z sióstr, Bramble jest właścicielką stajni, którą prowadzi wspólnie z ojcem. Kocha zwierzęta i jako jedyna pozostała w domu rodzinnym. Po nagłej śmierci ojca kobiety odczytują testament i okazuje się, że zapisał posiadłość wszystkim trzem. Muszą sprawiedliwie podzielić się domem, stajniami i pieniędzmi. I tu zaczynają się schody. Czy siostry dojdą do porozumienia? 

Autorka opisuje życie i problemy sióstr oraz najbliższych im osób, robi to szczegółowo i bardzo precyzyjnie.  Każdej poświęca swój czas i miejsce, poszczególne rozdziały są bowiem opisane z punktu widzenia innej kobiety. Okazuje się, że borykają się niełatwymi problemami, do których należy anoreksja, alkoholizm, gwałt, problemy finansowe i perypetie miłosne. Wychodzą na jaw tajemnice rodzinne, pojawiają się intrygi i romanse. Wszystko to przeplata się ze sobą, tworząc jedną spójną całość.

Istotnym elementem powieści są konie. Ich miłośnicy znajdą tu szczegółowe opisy prowadzenia stajni – od zajmowania się zwierzętami, dbania o nie, do zaciekłych rywalizacji w konkursach jeździeckich. Nie interesuję się tymi zwierzętami, ale dzięki wnikliwości autorki miałam okazję poszerzyć swoją wiedzę na ich temat.

To wielowątkowa i intrygująca, a zarazem mądra i poruszająca opowieść o podzielonej rodzinie, tym co ją łączy i dzieli. O zwykłych ludziach – z pasją, niezaspokojonymi ambicjami i potrzebą akceptacji. O miłości do bliskich.

Książka jest bardzo obszerna, bo liczy ponad osiemset, ale wcale się tego nie odczuwa. I to jest właśnie mistrzostwo – napisać opasłe tomisko w taki sposób, by nie znużyć czytelnika i zaczarować go treścią do tego stopnia, by nie czuł znużenia, lecz niedosyt i żal, że to już koniec. Dokładnie tak było w moim przypadku. To moje pierwsze spotkanie z panią Bell, z pewnością nie ostatnie. Polecam i z niecierpliwością czekam na jej kolejne powieści.

Reklamy