Rocznica. Historia miłości, Michael A. Adamse

ocznica

Książki wydawnictwa WAM kojarzyły mi się zawsze z wiarą i Bogiem, nie sięgałam więc po nie przekonana, że to poradniki religijne. Okazało się jednak, że byłam w błędzie. Jako pierwsze moją uwagę przyciągnęły powieści Charlesa Martina, po lekturze których żałowałam że tak późno dałam szansę wydawnictwu i wiedziałam, że chcę jak najszybciej przeczytać jego kolejne pozycje. „Rocznica. Historia miłości” nie jest obszerną książką, raczej cienką i niepozorną. I może dlatego właśnie po nią sięgnęłam? Wiedziałam, że nie spędzę z nią dużo czasu – dam się porwać i nie będę mogła się oderwać, albo szybko rzucę ją w kąt.

Richard i Laura są małżeństwem, lecz ich związek od kilku lat przeżywa kryzys. Wspólnie decydują, że lepiej będzie się rozstać. Mężczyzna wyprowadza się, lecz tylko kilka kilometrów od domu, wmawia sobie że to ze względu na dzieci, lecz wie że podświadomie chce utrzymać więź z żoną, bo nadal ją kocha. Niespodziewanie dostaje telefon od ojca, że jego mama zmarła. Żałuje, że Laury nie ma przy nim, nie może go przytulić wtedy, kiedy on najbardziej tego potrzebuje. Wyrusza na pogrzeb mamy, chce być przy ojcu w tych trudnych chwilach. Kiedy już wraca do domu, tata ofiarowuje mu coś, co posiada najcenniejszego, listy rocznicowe. Co roku, w rocznicę ślubu ojciec Richarda pisał do żony list, który zawierał jego myśli i uczucia. Ona odpisywała na każdy, lecz nigdy żadnego mu nie dała, znalazł je dopiero po jej śmierci. Nie zamierzał ich nikomu pokazywać, bo są bardzo osobiste, daje je jednak synowi, by przekonał się, że małżeństwo rodziców było zupełnie inne niż mu się wydawało.

Richard był przekonany, że związek rodziców był idealny, prawie nigdy się nie kłócili. Na każdym kroku okazywali sobie miłość, przytulali się i trzymali za ręce. Mieli dużo obowiązków, ale zawsze też czas dla siebie. Mogli na siebie liczyć w każdej sytuacji, byli oddani sobie i rodzinie. Zazdrościł im, bo jego małżeństwo takie nie było. Laura i on prawie w ogóle się nie dotykali, nie mieli dla siebie czasu. Ona nie widziała świata poza dziećmi i pracą, nie okazywała Richardowi czułości. A on potrafi rozmawiać o uczuciach, jest przecież psychiatrą, więc jego praca polega na zagłębianiu się w związki międzyludzkie. Przykro mu, bo jako lekarz powinien wiedzieć jak stworzyć udany związek, lepiej niż inni. Ma potrzebną do tego wiedzę. Tymczasem okazuje się, że nie podołał temu co w życiu najważniejsze.

Listy ojca do matki uzmysławiają mu, że małżeństwo jest trudne, ale właśnie dzięki przeszkodom, wspaniałe chwile wydają się jeszcze bardziej cudowne. Należy je zatem pielęgnować. Rodzice również mieli swoje problemy, ale nigdy nie stracili wiary w siebie i swoją miłość. Richard uświadamia sobie, że jego ojciec stracił żonę bezpowrotnie, nic już nie może zrobić. On tak. Ale czy mu się uda? Co na to Laura?

Tak jak przypuszczałam, przeczytanie powieści nie zajęło mi dużo czasu. Zaskoczyło mnie natomiast to, że tak niepozornie wyglądająca książeczka, może zawierać tyle mądrości i przesłań życiowych. I to w formie listów. Większość książek posiada dialogi, dzięki którym łatwiej się je czyta, ta ma ich bardzo niewiele, co w tym przypadku wcale nie utrudnia odbioru. Zagłębiając się w treść listów, miałam wrażenie że uczestniczę w czymś bardzo intymnym, wkraczam w osobiste przemyślenia bohaterów, którzy zdradzają mi je w wielkim sekrecie. Czułam się wyróżniona, delektowałam się każdą stroną, linijką, każdym wyznaniem, które były bardzo piękne, pełne emocji, ciepła i miłości. I niezwykle wzruszające, parę razy musiałam przerywać czytanie, by sięgnąć po chusteczkę.

To mądra i pouczająca książka o trudnej, ale szczerej miłości, która jest w stanie wszystko przezwyciężyć. O tym, że nie jest sztuką być z kimś, kiedy wszystkie nasze marzenia i plany spełniają się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, lecz wtedy gdy życie kpi sobie z nas i stara się zrobić nam na przekór. Bo miarą prawdziwego uczucia jest to, jak wiele jesteśmy w stanie dla niego poświęcić. To jedna z najpiękniejszych historii o miłości, jakie czytałam. Polecam serdecznie i z przyjemnością umieszczam ją na półce swoich ulubionych książek, by w przyszłości móc do niej wracać.