Sześć strun, Małgorzata Karlińska

sześć strunCzasy, w których żyjemy zostały zdominowane przez Internet – w sieci robimy zakupy, szukamy pracy, planujemy urlop i nawiązujemy kontakty. Poznajemy nowych ludzi i odnawiamy zerwane znajomości. Czy ktoś nie zna portalu Nasza klasa czy Facebook? Jestem pewna, że każdy choć przez chwilę miał tam konto i skuszony możliwością odnalezienia znajomych zarywał noce, przeglądając ich profile.

Marek, bohater powieści Sześć strun Małgorzaty Karlińskiej, dobiega pięćdziesiątki. Ma żonę Kaśkę, dwie córki i wnuczkę, jednak jego życie nie ułożyło się tak, jak sobie wymarzył. Jego żona jest alkoholiczką, ma nastroje depresyjne. Przeszła już dwie terapie, ale nie przyniosły rezultatów. Po powrocie znowu sięga po alkohol, do tego próbuje samobójstwa. Marek już nie ma siły, ucieka w pracę. Jakiś czas temu małżonkowie przestali się dogadywać, potem to narastało, a śmierć syna, zamiast scalić ich uczucie, sprawiła że jeszcze bardziej się od siebie oddalili. Któregoś dnia córka namawia Marka, by założył konto na portalu „Nasza klasa”. Mężczyzna początkowo jest temu przeciwny, jednak potem daje się przekonać. Ma nadzieję odnaleźć swoją dawną miłość, Matyldę, lecz bezskutecznie. Z czasem grono jego znajomych się powiększa, brakuje tylko Matyldy. Zrezygnowany przestaje szukać, a zaraz potem dostaje od niej wiadomość. Mężczyzna nie może w to uwierzyć, jest podekscytowany i bardzo szczęśliwy, Matylda również. Od tego czasu piszą do siebie parę razy dziennie, rozmawiają przez telefon. Zbliżają się do siebie i planują spotkać.

W młodości Marek nie mógł się zdecydować czy wybrać Kaśkę, czy Matyldę. Ostatecznie ożenił się z Kaśką, a Matyldzie złamał serce. Teść załatwił mu pracę, obiecał mieszkanie, o którym Marek mógł tylko pomarzyć. Jednak po ślubie mężczyzna nie jest szczęśliwy, zaczyna żałować że nie jest z Matyldą. Wie, że nie może od razu odejść od żony, musi pozwolić jej najpierw dojść do siebie po terapii odwykowej. Zaraz potem rozwiedzie się i zacznie nowe życie z Matyldą. Wreszcie umawia się z nią na spotkanie, ale nie zjawia się na nim. Co ona na to? Czy zdoła mu to wybaczyć i będą mogli nareszcie być razem? A może Marek stchórzył?

Autorka porusza znany i popularny temat, w dobie Internetu historia Marka mogłaby wydarzyć się naprawdę. To, co przeżywają bohaterowie obecnie, przeplata się z przeszłością, dzięki czemu śledzimy ich losy od czasów szkoły aż do teraźniejszości, analizujemy ich zachowania i towarzyszące im emocje. To opowieść o miłości, tęsknocie i cierpieniu. O trudnych wyborach, które stawia przed nami los. Często mamy problem z podjęciem decyzji, a kiedy wreszcie dokonujemy wyboru, okazuje się, że nie tego chcieliśmy, mogliśmy zrobić inaczej. Żałujemy, lecz jest za późno i musimy ponieść tego konsekwencje.

Książkę przeczytałam bardzo szybko, napisana jest prostym i przyjaznym językiem. Jednak główny bohater bardzo mnie denerwował. Można być rozdartym w młodości i żałować swoich decyzji ale żeby trzydzieści lat być z kobietą, której się nie kocha i wzdychać do innej? Skoro nie był szczęśliwy z żoną, ale udało mu się znaleźć dawną miłość, która chce z nim być to powinien skakać ze szczęścia i biec do niej w podskokach, a nie dalej się umartwiać. Momentami miałam ochotę udusić Marka za jego niezdecydowanie, albo dać kopa by się wreszcie opamiętał. Mimo tego byłam ciekawa jak skończy się ta historia. Na koniec wspomnę, że autorka pogmatwała losy bohaterów do tego stopnia, że oprócz własnych emocji, musieli jeszcze zmierzyć się z tragedią, którą im zafundowała. Szczegółów nie zdradzę, a książkę polecam miłośniczkom historii obyczajowych, o życiu, cierpieniu i miłości.   

Reklamy