Ocal mnie, Lisa Scottoline

ocal mnie

Do tej pory nazwisko Lisy Scottoline było mi obce. Do zapoznania się z jej twórczością skłoniła mnie rekomendacja Jodi Picoult, która znajduje się na okładce książki Ocal mnie. Picoult należy do moich ulubionych autorek, dlatego długo się nie zastanawiałam i postanowiłam dać szansę pani Scottoline i zaznajomić się z jej pisarstwem.

Bohaterka Rose mieszka w małym miasteczku z mężem i córeczką. Melly ma na policzku naczyniaka, przez co jest obiektem głupich żartów rówieśników. Rose zgłasza się na ochotnika do pomocy w szkolnej stołówce, gdzie jest świadkiem nieprzyjemnych dla córki docinków. Postanawia załagodzić sytuację między dziećmi. W tej samej chwili w szkole wybucha pożar i musi podjąć decyzję czy ratować swoje dziecko czy cudze. Ma zaledwie parę chwil, żeby wyprowadzić z płonącego budynku dręczycielkę Melly lub uwolnić z toalety własne dziecko. Decyduje się doprowadzić Amandę do wyjścia i wraca po Melly. Jednak kiedy wychodzi z córką na zewnątrz, okazuje się że Amanda nie wyszła z budynku. Dziewczynka walczy w szpitalu o życie, a Rose zostaje oskarżona o ratowanie własnego dziecka kosztem życia innego. Zostaje napiętnowana przez matkę Amandy i miejscową społeczność, a dociekliwe media odkrywają bolesną tajemnicę jej przeszłości. Czeka ją ciężka rozprawa sądowa i walka o sprawiedliwość.

To pouczająca powieść obyczajowo – psychologiczna o tym, że czasem każda z decyzji, którą mamy do wyboru jest zła i cokolwiek wybierzemy będziemy się zastanawiać czy postąpiliśmy właściwie. O wielkiej miłości matki do dziecka, demonach przeszłości, które przyczajone czekają na odpowiedni moment, by wydostać się na zewnątrz oraz o braku tolerancji w społeczeństwie. Pokazuje jak łatwo jest ludziom osądzać drugiego człowieka, mimo że wcale nie znają ani jego, ani motywów nim kierujących. Często się zdarza, że nie przyjmują żadnych wyjaśnień i argumentów, lecz są przekonani, że wiedzą lepiej. Smutne ale bardzo prawdziwe.

Autorka porusza trudne tematy, stawia pytania moralne, z którymi borykamy się każdego dnia i na które szukamy odpowiedzi. W powieść obyczajową wplotła wątek kryminalny, co okazuje się świetnym zabiegiem. Powoduje to spotęgowanie napięcia, przez co od książki nie sposób się oderwać. Śledzimy akcję z zapartym tchem, chcą jak najszybciej poznać zakończenie tej intrygującej historii. Mnie wciągnęła od pierwszej strony i nie puściła aż do ostatniej, gdzie czekało na mnie znakomite zakończenie. Z regału już zerka na mnie kolejna powieść pani Scottoline, której nie mogę się oprzeć.

Reklamy