Linia życia, Jodi Picoult

linia życia

Jestem wielbicielką Jodi Picoult już od kilku lat. Najbardziej cenię ją za to, że w swoich powieściach porusza trudne i kontrowersyjne tematy w tak magiczny sposób, że nie można oderwać się od czytania. To bardzo trudny zabieg, lecz autorka radzi sobie z nim znakomicie. Nie inaczej było z Linią życia.

Poznajemy historię kobiety Paige, która nie miała łatwego życia. Porzucona przez matkę wyprowadza się z rodzinnego miasta, pozostawiając w nim samotnego ojca. Jej pasją jest rysowanie, zaczyna jednak pracę w barze, gdzie poznaje Nicholasa. Mężczyzna pochodzi z bardzo zamożnej rodziny, jest ambitny, marzy by zostać lekarzem. Zakochuje się w Paige, lecz jego rodzice jej nie akceptują. Młodzi są z zupełnie innych światów, zafascynowani sobą, lecz nie wiedzą o sobie wielu rzeczy. Dużo ich różni, mimo tego pobierają się. Od początku nie jest im łatwo. Aby mąż mógł dokończyć studia, żona pracuje na dwa etaty. Zajmuje się domem i wspiera Nicholasa w karierze zawodowej. Swoje pasje i plany decyduje się odłożyć na później.

Wszystko przekreśla ciąża i macierzyństwo. Synek Max jest niespokojnym dzieckiem, wymaga dużej uwagi. Czas poświęca mu tylko Paige, Nicholas zajęty jest wyłącznie pracą, nie pomaga żonie. Kobieta zajmuje się domem, dzieckiem, często brakuje jej już sił. Jest zmęczona i przerażona, że sobie nie poradzi. Sama wychowała się bez matki, nie miała wzorca, boi się że nie sprosta roli bycia matką. W pewnym momencie sytuacja wymyka się jej spod kontroli. Pod wpływem impulsu Paige wychodzi z domu, zostawiając męża z synkiem i jedzie przed siebie. Postanawia odnaleźć matkę. Nicholas nie rozumie postępowania żony, odwraca się od niej, nie chce jej znać. Paige próbuje mu wszystko wytłumaczyć, lecz bezskutecznie. Czy nasz bohaterka odnajdzie matkę? Jakie będą tego konsekwencje? Czy jej małżeństwo zdoła przetrwać?

Linia życia to opowieść o matce, która nie radzi sobie z macierzyństwem, znakomite studium psychiki ludzkiej. Z każdą stroną zagłębiamy się w problemy Paige, poznajemy ich przyczyny, analizujemy emocje, które nią targają. Czytałam książkę z wypiekami na twarzy, wywołała we mnie mnóstwo emocji – od zdziwienia, przez irytację, do wzruszenia. Cały problem, jak to u Picoult, poznajemy z dwóch punktów widzenia – Paige oraz Nicholasa. Oboje mają swoje racje, oczekiwania, cierpią na swój sposób.

To książka o ludziach z dwóch różnych światów i ich trudnej miłości, która została wystawiona na ciężką próbę. O poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, czemu towarzyszy podejmowanie ciężkich decyzji oraz o demonach przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. To historia, którą napisało samo życie – kontrowersyjna, szczera i ujmująca. Daje do myślenia.

Reklamy