Jak z obrazka, Jodi Picoult

jak z obrazka

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z panią Picoult. Uwielbiam jej twórczość i przed każdą kolejną książką zastanawiam się co przygotowała dla mnie tym razem. Z przyjemnością mogę stwierdzić, że mnie nie zawiodła.

Główna bohaterkę Cassie poznajemy gdy błąka się po cmentarzu Los Angeles. Nie pamięta nic ze swojego życia, nawet swojego nazwiska ani pochodzenia. Znajduje ją policjant Will, udziela pomocy i zabiera na komisariat. Gdy po kobietę zgłasza się mąż Alex, okazuje się że jest on najpopularniejszym aktorem Hollywood, ona natomiast znanym antropologiem.  Kobieta wraca do swojego życia. Musi na nowo przywyknąć do domu, otoczenia, znajomych a przede wszystkim męża. Pomału jej się to udaje, lecz wraz ze wspomnieniami wracają poszczególne obrazki z życia u boku męża. Cassie uświadamia sobie, że jej życie tylko pozornie było idealne, naprawdę jednak królowała w nim przemoc. Tak bardzo była nieszczęśliwa i chciała wyprzeć to z pamięci, że udało jej się to calkowicie.

Alex okazuje się tyranem, w okrutny sposób znęca się nad żoną, po czym żałuje, płacze i błaga o wybaczenie. Nie chce ranić Cassie, jednak nie potrafi nad sobą zapanować, to jest silniejsze od niego. Co zrobi Cassie, gdy całkowicie odzyska pamięć? Czy odważy się odejść od męża?

To opowieść o miłości tak silnej i toksycznej, że aż łza kręci się w oku. Autorka przedstawia nam historię małżeństwa, w którym króluje, z jednej strony – przemoc, z drugiej bezsilność. Opisuje dramat bohaterki, która nie potrafi sobie poradzić z agresją męża, jednocześnie kocha tam mocno, że nie jest w stanie od niego odejść.

Książka wstrząsnęła mną i wywołała sporo emocji. Temat przemocy w rodzinie jest powszechnie znany, czasem nie zdajemy sobie sprawy co może się dziać za ścianą naszego mieszkania. To co widoczne na zewnątrz, nie zawsze jest odzwierciedleniem prawdy, a najbardziej luksusowe życie i uznanie może być tylko ułudą i pozornym szczęściem, właśnie takim z obrazka. Autorka znakomicie przedstawia ten trudny temat. Pisze w taki sposób, że utożsamiamy się z bohaterami, razem z nimi przeżywamy ich losy, współczujemy im i próbujemy zrozumieć ich zachowanie. Nie raz miałam ochotę krzyknąć, tupnąć nogą żeby się opamiętali, przemówić im do rozumu.

Gra na emocjach czytelnika to nie łatwy zabieg, ale Picoult udaje się to za każdym razem, za co bardzo ją cenię. Zawsze zaskakuje mnie zakończeniami i tak też było tym razem. Temat jest trudny, lecz przedstawiony z taką precyzją, że nie da się zapomnieć o nim jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne pozycje autorki.

Reklamy