Widok zza rogu życia, Halina Biedroń

widok zza roguDo debiutów literackich podchodzę bardzo ostrożnie. Jeśli już któryś mnie zainteresuje, godzinami oglądam okładkę i czytam zawarte na niej informacje o treści i autorze, potem przeglądam opinie innych czytelników i dopiero jeśli mnie zachęcą, decyduję się dać szansę danej pozycji. Wynika to z tego, że większość debiutanckich książek rozczarowała mnie, bądź nie porwała na tyle, by bez obaw sięgać po kolejne. Jak było z książką Haliny Biedroń? O tym za chwilę, najpierw trochę o treści.

Główną bohaterką jest Marta, która nie miała łatwego dzieciństwa. Została porzucona przez ojca i wychowana przez niezrównoważoną emocjonalnie matkę alkoholiczkę. Poznajemy ją w momencie, kiedy rozpoczyna studia na Akademii Medycznej. Tam poznaje świeżo upieczonego doktora, Artura. Mężczyzna jest dużo starszy od Marty, lecz to właśnie w jego ramionach kobieta odnajduje spokój i bezpieczeństwo, których zawsze jej brakowało. Szybko zostają parą, spędzają ze sobą coraz więcej czasu a po niedługim czasie postanawiają wziąć ślub. Początki ich wspólnego życia nie były łatwe, Artur musiał zmierzyć się z przeszłością żony, lecz dzięki jego miłości i determinacji kobieta zdołała wyzwolić się spod niszczycielskich wpływów matki.  Od tego czasu wszystko zaczęło się układać, udało im się stworzyć szczęśliwą rodzinę. Pewnego dnia ich spokój burzy niespodziewany telefon od miłości Artura z czasów młodości, Karoliny. Prosi go o spotkanie, chce porozmawiać z nim o czymś bardzo ważnym. Spotkanie nie dochodzi do skutku, lecz tajemnicę sprzed lat zdradza Arturowi dziadek Karoliny. Od tej pory życie małżonków diametralnie się zmienia, a ich związek zostaje wystawiony na ogromną próbę.

Fabuła może wydawać się banalna, lecz dzięki temu, że autorka stworzyła ciekawych bohaterów, nie jest taka. Przewracając kolejne strony książki miałam wrażenie, że obserwuję prawdziwe życie ludzi, którzy czują, myślą, pragną i mają dylematy niczym wszyscy ci, z którymi mam do czynienia na co dzień. To pozwoliło mi wczuć się w perypetie bohaterów, głównie Marty, która jest rozdarta wewnętrznie, z jednej strony ma odwagę poddać się swoim pragnieniom, z drugiej zdaje sobie sprawę jakie to będzie miało konsekwencje. Podobał mi się sposób, w jaki autorka opisywała jej emocje i dylematy. Dzięki temu śledziłam jej losy z zapartym tchem, czekając na rozwój wydarzeń. Na uwagę zasługuje również język autorki, który jest bardzo barwny, plastyczny i poetycki. Od pierwszej strony niesamowicie wciąga i powoduje, że nie sposób oderwać się od książki ani na chwilę.

To nasycona emocjami opowieść o lojalności, ukrytych pragnieniach i  demonach przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. O trudnych wyborach, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, zdradzie i namiętności, ale przede wszystkim o miłości, która nie uznaje granic moralnych. Miłości zakazanej ale tak silnej, że nie można się jej oprzeć. Książka zmusza do refleksji, pokazuje że życie nie zawsze jest tylko czarne albo białe. Poddaje nas nieustannym próbom, każe wybierać między dobrem a złem. Uświadamia, że pogoń za pragnieniami może czasem nas zmylić i spowodować, że oślepieni czymś innym, nowym możemy utracić bezpowrotnie coś ważnego.

Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem twórczości pani Biedroń. Aż trudno uwierzyć, że to jej pierwsza książka. Sięgałam po nią bardzo niepewnie, a tymczasem okazała się znakomitą perełką polskiej literatury. Na taki debiut czekałam od dawna. Dziękuję pani Halinie i życzę jej i sobie jak najwięcej takich książek.