Prawo matki, Diane Chamberlain

prawo matki

Do nowości wydawniczych podchodzę zawsze z dystansem. Staram się nie sugerować cudzymi opiniami, raczej intuicją i własną ciekawością. Dotychczas nie miałam okazji poznać twórczości Diane Chamberlain, ale wielokrotnie słyszałam, że jest porównywana z Jodi Picoult, która jest według mnie mistrzynią książek obyczajowych i jedną z moich ulubionych autorek. Postanowiłam zatem sama to ocenić i ku mojemu zaskoczeniu, pierwsze spotkanie z panią Chamberlain okazało się niezapomniane.

Andy nie jest zwykłym nastolatkiem, cierpi na poalkoholowe uszkodzenie płodu. Nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich zachowań, mówi wszystko o czym pomyśli. Jest łatwowierny, przez co ma problemy z nawiązaniem kontaktów z rówieśnikami. Jego matka, Laurel będąc w ciąży nadużywała alkoholu, teraz stara się wynagradzać chłopcu swój błąd. Jest troskliwa, a nawet nadopiekuńcza. Mimo to zgadza się, by syn poszedł bez opieki na zabawę do miejscowego kościoła. Niespodziewanie kościół staje w płomieniach. Chłopcu na szczęście nic się nie stało, a nawet ratuje życie kilku kolegów, wyprowadzając ich z płonącego kościoła. W jednej chwili staje się bohaterem. Jednak zaraz po tym pojawiają się podejrzenia, że to on mógł podpalić kościół. Laurel musi zadać sobie pytanie na ile zna własnego syna. Czy będzie go bronić do końca?

Narracja prowadzona jest z pozycji czterech osób – matki, Andy’ego, jego siostry Maggie i stryja Marcusa, którego Laurel oskarża o śmierć męża. Powieść jest wielowątkowa, porusza ważne tematy. Czyta się ją błyskawicznie, dzięki krótkim rozdziałom, z których każdy przedstawia punkt widzenia innego bohatera, co dodatkowo intryguje czytelnika. Fakty z przeszłości przeplatają się z teraźniejszością, wychodzą na jaw tajemnice rodzinne. Żaden z bohaterów nie jest idealny, popełnia błędy i ma swoje sekrety, których nie chce ujawniać. Jednak życie wszystko weryfikuje i zmusza do zmierzenia się z rzeczywistością i własnymi słabościami.

Autorka świetnie gra na emocjach, sprawia że zastanawiamy się jak sami zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji. Wiele tajemnic ukrywa pomiędzy wierszami, każe czytelnikowi domyślać się niektórych faktów. Po mistrzowsku buduje napięcie, zdradzając zakończenie dosłownie na ostatnich paru stronach książki, przez co czytelnik pochłania ją błyskawicznie, chcąc je poznać.

Prawo matki to poruszająca opowieść o tajemnicach rodzinnych i tym, że prawda zawsze wychodzi na jaw w najmniej oczekiwanym momencie. O ludzkich słabościach i błędach, które popełnione pod wpływem chwili mogą mieć ogromny wpływ na życie i zdrowie nasze oraz naszych bliskich. Teraz już wiem, że Diane Chamberlain nie jest kopią Jodi Picoult, porusza podobne problemy i radzi sobie z tym doskonale.