Mój na zawsze, Ann Bauer

moj na zawszeZ nazwiskiem Bauer spotkałam się po raz pierwszy. Do tej pory nie słyszałam o autorce ani o jej książkach, ale kiedy zobaczyłam w księgarni powieść Mój za zawsze, zaintrygowała mnie kobieta z okładki. Siedzi bokiem, z odwróconą głową, jakby chciała coś ukryć. Wzbudziła moje zainteresowanie do tego stopnia, że zapragnęłam poznać jej tajemnicę.

Carmen jest mężatką, poznajemy ją w momencie kiedy umiera jej mąż Jobe, który chorował na nowotwór. Kobieta nie rozpacza, wręcz przynosi jej to ulgę. Wreszcie następuje to, na co tak długo czekała. Nie może w to uwierzyć, lecz pomału dociera do niej, że to już koniec ich wspólnego, zakłamanego życia. Książka zaczyna się bardzo nietypowo, co czyni ją jeszcze bardziej interesującą. Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Dlaczego bohaterka cieszy się ze śmierci męża? Co takiego wydarzyło się w ich życiu?

Historię życia Carmen poznajemy na zasadzie retrospekcji, przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Poznaje Joba w czasach studiów, w momencie kiedy ktoś kradnie jej portfel. Dziewczyna zostaje bez pieniędzy, dokumentów, w obcym mieście. Jobe pomaga jej wtedy, wyciąga pomocną dłoń i tak zaczyna się ich znajomość. Z czasem okazuje się, że pochodzą z dwóch różnych światów – ona pochodzi z robotniczej rodziny, nie stać jej na opłacenie studiów, on jest bogatym, porządnym chłopakiem, ze świetlaną przyszłością. Job szybko zakochuje się w Carmen, ona jest mu wdzięczna za pomoc, ale nie kocha go. Brakuje jej spontaniczności, szaleństwa, z każdym dniem nabiera przekonania, że Jobe nie jest mężczyzną dla niej, nie ma jednak odwagi by od niego odejść i ostatecznie decyduje się zostać jego żoną. Uważa, że jest mu to winna i liczy, że z czasem go pokocha. Po ślubie nic się nie zmienia, małżonkowie prowadzą życie na pokaz. Mają kupę pieniędzy i mogliby robić co tylko chcą, a siedzą tylko w domu lub chodzą na sztywne przyjęcia. Nie mają wspólnych zainteresowań, nic ich nie łączy. Carmen chce zostawić męża, lecz za każdym razem coś staje jej na drodze. By wytrwać w małżeństwie, znajduje sobie kochanka. Chwile spędzone z nim pozwalają jej zapomnieć o codziennym i smutnym życiu.

Po śmierci męża, Carmen z jednej strony czuje ulgę, z drugiej ma wyrzuty sumienia. Spotkania z kochankiem już nie dają jej takiej satysfakcji, jak kiedyś, stały się rutyną. Zniknęła ekscytująca otoczka czegoś zakazanego i odmiennego, na rzecz zwykłej rozrywki. Kobieta uświadamia sobie, że nigdy nie chciała być niczyją żoną i tak bardzo pragnęła być wolna, że życzyła śmierci swojemu mężowi, który przecież nie zrobił jej nic złego. Była tak zdesperowana, żeby odzyskać wolność, że chciała się go pozbyć. Kiedy Jobe umiera i powinna odetchnąć, ogarnia ją nostalgia. Rozpamiętuje swoje małżeństwo, wciąż wraca do niego myślami. Miała dobrego męża, który nie zasłużył na to wszystko. Nagle okazuje się, że Carmen ma nowotwór piersi, co wcale jej nie dziwi. Wmawia sobie, że to skutek jej myśli i poczynań, kara za grzechy popełnione przeciwko mężowi. Czy kobieta wygra z chorobą? Jak potoczą się jej losy?

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak dobrej książki. Autorka znakomicie opisuje emocje bohaterki, jej obawy, pragnienia i potrzeby, by czytelnik mógł zrozumieć motywy jej postępowania. Z każdym rozdziałem miałam wrażenie, że znam Carmen coraz lepiej, współczułam jej i analizowałam jej wybory. Powieść Mój na zawsze jest dramatem nieszczęśliwej kobiety, opowieścią o wyrzutach sumienia, poszukiwaniu własnej drogi. To smutna książka o kobiecie, która pomyliła wdzięczność z miłością, przez co nie zaznała szczęścia. Sprzedała swoją tożsamość za możliwość wygodnego życia, które nie daje jej satysfakcji, lecz wciąga jak bagno. Carmen brnie w nie coraz bardziej, nie chce ale nie może się zatrzymać. Życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chcieli, ale nie można robić nic na siłę. Jeśli między ludźmi nie ma porozumienia, to nie pomogą lata wspólnego życia, nie ma na co czekać ani się oszukiwać. Chemia jest od początku, albo wcale. Książka mówi o tym, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze, to jedynie chwilowa satysfakcja która nigdy nie zastąpi miłości i domowego ciepła. Uczuć nie da się kupić za żadne pieniądze i nie da się ich niczym zastąpić. Bo to, co najważniejsze w życiu, jest bowiem bezcenne.