W szpilkach od Manolo, Agnieszka Lingas – Łoniewska

w szpilkach

Nazwisko Lingas – Łoniewska nie jest mi obce. Mimo tego, że dotąd nie miałam okazji poznać jej twórczości, słyszałam o niej wielokrotnie i to w samych superlatywach. Ostatnio przeglądając nowości wydawnicze, mój wzrok przyciągnęła najnowsza powieść pani Agnieszki, postanowiłam więc dać jej szansę i przekonać się czy faktycznie jest jedną z najlepszych polskich autorek, za jaką się ją uważa.

Liliana jest trzydziestopięcioletnią singielką, ma zwariowane przyjaciółki, przyjaciela geja i trzy koty. Pracuje w korporacji, lecz ma dość wyścigu szczurów i marzy o zmianie pracy. Chciałaby mieć własną kameralną kawiarnię, w której można by było w zaciszu poczytać książkę i napić się kawy. Tymczasem co weekend upija się i szaleje w klubach do białego rana, w tygodniu prowadzi blog recenzencki i próbuje skupić się na karierze zawodowej. W miłości nie ma szczęścia, ostatni chłopak zdradził ją i oszukał, więc jest ostrożna w kontaktach damsko – męskich. Woli być sama niż znowu się rozczarować. Jednak jej matka nie potrafi się z tym pogodzić. Na każdym kroku opowiada o jej koleżankach ze szkoły, które mogą się już pochwalić mężem i przynajmniej jednym dzieckiem. Podkreśla, że każdej powiodło się w życiu lepiej, bo ma koło siebie faceta. Liliany studia, pasje, awans w pracy, własne mieszkanie i samochód się nie liczą, najważniejsze że nie założyła rodziny. Parę razy matka próbowała ją wyswatać z synami swoich koleżanek, lecz z marnym skutkiem.

Któregoś dnia na parkingu firmowym nieznajomy właściciel beemki zajmuje ulubione miejsce Liliany. Dziewczyna robi mu awanturę, krzyczy, że to jej miejsce, nie dając mu dojść do słowa. Kiedy dociera do pracy, okazuje się, że to nowy członek zarządu Michał, który będzie z nią współpracował. Od samego początku między nim a naszą bohaterką zaczyna coś się dziać, jednak z czasem okazuje się, że Michał nie jest tym, za kogo się podaje. Jaką to tajemnicę skrywa przystojniak z beemki i jakie to będzie miało konsekwencje?

Książkę czyta się bardzo szybko, napisana jest prostym językiem, w dodatku bardzo humorystycznym. Bohaterowie prowadzą dowcipne dialogi, używają ciętych ripost, którym towarzyszy sarkazm i humor sytuacyjny. By urozmaicić wątek miłosny, autorka poprzeplatała go z kryminalnym. Na drodze do szczęścia bohaterów staje bowiem tajemnica – mamy tu porwania, psychopatę i prawdziwe śledztwo. Jednak to za mało, by zachwycić, porwać, sprawić by czytelnik zatracił się w lekturze bez reszty. Przynajmniej taki jak ja. Spodziewałam się książki o tematyce kobiecej, owszem, ale ta, którą zafundowała mi autorka jest bardzo banalna, wręcz płytka, a zakończenie przewidywalne.

Moje wymagania względem książek rosną – im więcej czytam, tym więcej oczekuję, analogicznie – w stosunku do autorów, których określa się najlepszymi mam dużo większe wymagania, niż od tych początkujących. Podobnie było z Agnieszką Lingas – Łoniewską. Sięgnęłam po jej najnowszą książkę zachęcona pozytywnymi opiniami i niestety bardzo się rozczarowałam. To zdecydowanie jedna z najsłabszych książek, jaką ostatnio czytałam, kiczowata i infantylna. Jak się okazuje, literatura dla mas nie zachwyci wymagającego czytelnika, dlatego dalszych przygód z panią Agnieszką nie planuję.