Obietnica gwiezdnego pyłu, Priscille Sibley

gwiezdny

Życie często bywa przewrotne i nieprzewidywalne. W jednej chwili jesteśmy szczęśliwi i nic nie zapowiada, iż stan ten mógłby ulec zmianie, a za moment wszystko zmienia się bezpowrotnie. W takiej sytuacji znalazł się neurochirurg Matt. Od lat on i jego żona Elle starają się o dziecko, lecz bezskutecznie. Kobieta cztery razy poroniła, ale nie poddaje się i chce dalej próbować. Kłócą się o kolejną próbę zajścia w ciążę, ona chce ostatni raz spróbować, on nie chce narażać jej zdrowia. Pewnego dnia podczas dyżuru, Matt dowiaduje się że jego żona miała wypadek. Zemdlała, stojąc na drabinie i doznała ciężkiego urazu mózgu. Jego przyjaciel Phil chce operować, Matt ma jednak wątpliwości. Wie, że Elle prawdopodobnie z tego nie wyjdzie, ale jeśli się nie zgodzi, znienawidzi samego siebie. Zna rokowania, wie że nikt i nic nie jest w stanie ocalić jego żony, mimo to podpisuje zgodę na operację. Potrzebuje Elle i chce, by ją ratowano, nawet jeśli ratunek nie jest możliwy.

Po operacji Elle zapada w stan śmierci mózgowej i Matt musi podjąć decyzję o odłączeniu jej od aparatury podtrzymującej życie. Początkowo jest na to zdecydowany, zna bowiem wolę żony, wie że nie chciała umierać powoli, w cierpieniach. Niespodziewanie jednak okazuje się, że kobieta jest w ciąży i mężczyzna ma wątpliwości co powinien zrobić. Wie, iż Elle nie chciała żyć jeśli będzie śmiertelnie chora, ale czy chciałaby być trzymana przy życiu, żeby ratować dziecko? Okazuje się, że jakiś czas temu podpisała oświadczenie woli i do podjęcia decyzji w przypadku kiedy sama nie będzie mogła tego zrobić upoważniła matkę Matta. Rozpoczyna się trudna walka Matta z matką. On chce utrzymywać żonę przy życiu, by ratować życie swojego dziecka, jego matka jest temu przeciwna. Nie mogą dojść do porozumienia i sprawa trafia do sądu. Jaki finał będzie miała ta dramatyczna historia? Czy Matt zdoła uratować życie swojemu dziecku?

Ta piękna i wzruszająca opowieść wciągnęła mnie już od pierwszej strony. Każdy rozdział, każdy akapit przesiąknięty jest miłością, bólem i tęsknotą. To jedna z tych książek, które chłonie się całym sobą, nie sposób się oderwać. Z jednej strony chciałam jak najszybciej poznać jej zakończenie, z drugiej miałam ochotę delektować się nią jak najdłużej celebrując każdą stronę, każdy akapit. Autorka w znakomity sposób pokazała emocje Matta, jego przemyślenia są bardzo osobiste a zarazem dojrzałe. To właśnie one poruszyły mnie najbardziej. Nie dość, że stracił żonę to musiał jeszcze walczyć o życie swojego dziecka z własną matką. Aż trudno sobie wyobrazić ogrom cierpienia którego doświadczył, jednak nie poddał się, walczył do końca z podniesioną głową. Do teraz ściska mnie w dołku, jak pomyślę co musiał przeżywać. To opowieść o poświęceniu, rozpaczy i bólu tak wielkim, że nie sposób go wyrazić słowami. O dylematach moralnych i niemożliwych do podjęcia decyzjach, bo bez względu na to co wybrałby Matt, nie wróci to życia jego żonie.

Eutanazja jest tematem budzącym wiele kontrowersji i mam wrażenie że to właśnie było celem autorki. Codziennie biegniemy przed siebie, nie zastanawiając się nad tego typu problemami, a przecież mogą one dotknąć każdego z nas. Im bardziej zagłębiałam się w historię Matta i Ellie, tym więcej pytań mnożyło się w mojej głowie, nie dając mi spokoju. Co powinien zrobić w takiej sytuacji? Walczyć o swoje dziecko czy spełnić wolę żony i pozwolić jej odejść? Jak ja zachowałabym się na jego miejscu? Czy są dobre bądź złe odpowiedzi na te pytania? No właśnie. Każdy powinien sam zajrzeć do wnętrza swojej duszy i odpowiedzieć na nie zgodnie z własnym sumieniem. Ja już to zrobiłam, a Wy? Zachęcam do zatrzymania się w biegu i poznania tej genialnej historii, która chwyta za serce i ściska je tak mocno, że później trudno złapać oddech. Nie żałuję ani jednej chwili, którą jej poświęciłam i Wam gwarantuję to samo.

Reklamy

Świadectwo prawdy, Jodi Picoult

świadectwo życiaPowieści Jodi Picoult zajmują szczególne miejsce w mojej biblioteczce. Kiedy sięgam po kolejną zastanawiam się czy znowu mnie zachwyci, pochłonie bez reszty i sprawi, że zapomnę przy niej o całym świecie. Za każdym razem liczę na to i nie mogę się doczekać emocji towarzyszących czytaniu, przez co postawiłam autorce bardzo wysoko poprzeczkę. Czy teraz również mnie nie zawiodła?

Lizzie jest sierżantem dochodzeniówki, zajmuje się sprawą śmierci noworodka znalezionego na farmie amiszów. Przedstawiciele tej wspólnoty religijnej żyją według ściśle określonych zasad. Nie kształcą się powyżej ósmej klasy, mają zakaz jeżdżenia samochodem i używania traktorów w polu. Nie używają przemocy i nie dopuszczają się brutalnych czynów. Przyjmując chrzest ślubują, że będą żyli w poszanowaniu tych reguł. Amisze są prostymi ludźmi, żyją jak przystało na dobrych Chrześcijan, bez zwracania na siebie uwagi. O zabicie noworodka zostaje oskarżona jedna z przedstawicielek tej grupy, osiemnastoletnia Katie Fisher. Wszystkie okoliczności wskazują, iż to ona jest winna, jednak dziewczyna zaprzecza, twierdząc że nie urodziła żadnego dziecka.

Początkowo ojciec Katie nie zgadza się na adwokata dla córki, uważa że go nie potrzebuje. Jego rodzina nie będzie biegać po sądach, bo to nie w jej zwyczaju. Jednak kiedy krew na skórze dziecka okazuje się być krwią Katie i dziewczyna zostaje aresztowana, Aaron Fisher zmienia zdanie. Adwokatem zostaje Ellie, daleka krewna Katie. Wybrała taki zawód, by pomagać pokrzywdzonym, ma obawy czy zrozumie kobietę, która zamordowała własne dziecko, lecz ostatecznie zgadza się reprezentować ją w sądzie. Katie zostaje zwolniona za kaucją pod warunkiem, iż ktoś z jej rodziny weźmie za nią odpowiedzialność i obejmie nieustającym nadzorem. Taką osobą zostaje Ellie i wprowadza się do domu Fisherów. Szybko okazuje się jak trudne zadanie wzięła na swoje barki. W domu amiszów nie ma elektryczności, wszystko działa na gaz. Nie mogą używać telewizora, radia ani telefonu, gdyż to oznacza kontakt ze światem zewnętrznym, którego nie uznają. Ellie podjęła się opracowania trudnej strategii obrony, lecz nie może do tego nawet użyć komputera, bo w domu oskarżonej nie ma ani jednego kontaktu. Dodatkowo pracę utrudnia jej sama Katie, twierdząc że nie potrafi odtworzyć wydarzeń z tragicznej nocy. Czy mówi prawdę? Kto jest zabójcą noworodka?

Nie miałam dotąd okazji poznać życia amiszów. Autorka porusza temat trudny i kontrowersyjny, lecz w znakomity sposób objaśnia kulturę zwyczaje i reguły według których żyją. Aż trudno uwierzyć, iż w dzisiejszych czasach są ludzie którzy z własnej woli nie korzystają z elektryczności, uważając ją za coś złego. Książka uświadamia jak bardzo mogą różnić się ludzie mieszkający tuż obok nas, jak odmienne życie mogą prowadzić i jakie mieć wartości. To opowieść o dylematach moralnych, trudnych decyzjach i demonach przeszłości. Czasem nad życie pragniemy czegoś, czego inni chcą się jak najszybciej pozbyć.

Świadectwo prawdy to jedna z lepszych książek Picoult. Udowadnia że człowiek otoczony ludźmi, może czuć się bardzo samotny, pokazuje jak trudno odróżnić dobro od zła. Zdarza się, iż los celowo stawia nas w nietypowej sytuacji, byśmy mogli z dystansem spojrzeć na swoje życie. To również opowieść o zakazanej miłości i tym, ile jesteśmy w stanie dla niej poświęcić, a także bardzo cienkiej granicy między prawdą i kłamstwem. Powieść jest genialną kreacją ludzkich uczuć i czynów. Zakończenie u Picoult zwykle poznajemy na ostatnich paru stronach, tym razem jednak autorka przeszła samą siebie, ujawniając je na ostatniej. Mistrzostwo, tego się nie spodziewałam i jestem pełna podziwu że tak długo zdołała trzymać nas w napięciu. Polecam, to książka w której można się zatracić.

 

Gdzie rzeka kończy swój bieg, Charles Martin

gdzie rzeka konczy swoj biegJak wielka jest siła miłości? Czy jest w stanie pokonać śmierć? Te i podobne pytania zadawałam sobie podczas lektury kolejnej powieści Charlesa Martina. Czy otrzymałam na nie odpowiedź?

Abby i Doss pochodzą z dwóch różnych światów. Ona jest córką senatora, modelką. On jest malarzem, ale ma kłopoty finansowe więc dodatkowo pracuje w barze. Kiedy się poznają, świat przestaje dla nich istnieć. Kochają się, lecz ojciec dziewczyny tego nie akceptuje. Doss pochodzi z innej klasy społecznej, nigdy nie będzie jednym z nich. Dlatego kiedy Doss prosi o rękę Abby, senator nie zgadza się. Chłopak zdaje sobie sprawę , że wszystko poza całkowitym podporządkowaniem się oznacza wojnę z ojcem Abby, ale kocha ją i chce udowodnić że jest jej wart. Nie chce walczyć z jej rodziną, ale nie ma wyjścia, jeśli chce być z ukochaną, musi przeciwstawić się jej ojcu i decyduje się na ślub wbrew jego woli.

Abby od czterech lat choruje. Najpierw miała nowotwór piersi i musiała poddać się podwójnej masektomii , po dwóch latach pojawiły się przerzuty do mózgu. Została poddana przeszczepowi szpiku, lecz jej organizm odrzucił go. Wie, że jest śmiertelnie chora, prosi więc męża żeby spełnił jej największe marzenie, zabrał w podróż po rzece. Mimo, iż odradzają to lekarze, Doss i Abby wyruszają w długą i ryzykowną drogę, pełną przygód i niespodziewanych zwrotów akcji. Co na to jej ojciec?

Autor w znakomity sposób pokazał konflikt pomiędzy zięciem a teściem. Senator od początku gardził Dossem, a ten podziwiał go, nawet na niego głosował. Nie mogą dojść do porozumienia, bo obaj mają silne charaktery, chcą postawić na swoim. Najważniejsze jest dla nich dobro Abby, ale każdy z nich widzi je inaczej, na swój sposób. Senator prosi Dossa, by oddał mu córkę. Wierzy, że skoro doskonale wie, czego potrzebują jego wyborcy, może również decydować za swoich bliskich. Nienawidzi myśli o śmierci, ponieważ jest ona poza jego kontrolą. Jest człowiekiem spełnionym i poważanym, ale wytrąconym z równowagi przez coś, czego nikt nie zdołał pokonać, nawet on. Na wiele rzeczy ma wpływ, lecz na tę nie. Nie jest złym człowiekiem, ma dobre intencje. Bardzo kocha swoją córkę, lecz nie ma pojęcia co jest dla niej najlepsze. Nie potrafi okazać swojej miłości, przez co miota się i nie wie co robić. Kiedy Abby i Doss wyjeżdżają, wysyła po nich prywatny samolot. Pomaga na odległość, bo będąc zbyt blisko, za bardzo cierpi. Doss nie potrafi tego zrozumieć, uważa że senator jest egoista, myśli wyłącznie o sobie. Gdyby chciał być z córką, powinien dążyć do tego wcześniej a nie skupiać się tylko na swojej karierze.

Każdego dnia Abby i Doss walczą z chorobą jak potrafią najlepiej. Kobieta dużo lepiej radzi sobie z myślą, że jej czas dobiega końca, jednak to Doss jest w dużo gorszym położeniu, ma przed sobą cięższą walkę. Bardzo poruszył mnie fragment kiedy Abby mówi mężowi że nie chce żeby żył samotnie i powinien się ponownie ożenić, dając mu listę kobiet, które powinien wziąć pod uwagę. Musiałam kilkakrotnie przerywać czytanie, nie mogąc powstrzymać łez. Abby i Doss bardzo się kochali, kibicowałam im od samego początku i trzymałam kciuki, żeby pokonali chorobę. Życie zawodowe, uroda i pieniądze szczęścia nie dają, bez nich mogli żyć, najbardziej potrzebowali czasu, który w brutalny sposób zabierała im choroba.

To wzruszająca i rozdzierająca serce opowieść o wielkiej miłości, poświęceniu i chorobie. O nadziei, która trzyma przy życiu, daje siłę do walki i nie pozwala się poddać. To jedna z tych książek, o których się nie zapomina. W mojej pamięci pozostanie na długo, w wyjątkowym miejscu, dzięki czemu przyznaję jej miano love story XXI wieku. Książka uświadamia proste sprawy. Wszyscy żyjemy i umieramy, ale tak naprawdę liczy się tylko czas pomiędzy tymi momentami. Powinniśmy wykorzystać go w pełni i jak najlepiej, a przede wszystkim nauczyć się dobrze kochać, w każdych warunkach. Nie oglądać się za siebie, lecz doceniać to, co aktualnie mamy. Bo właśnie to jest istotą życia.